Jordania to jeden z tych kierunków, które trudno wykreślić z listy marzeń, gdy już się na niej znajdą. Wykute w różowym piaskowcu miasto Nabatejczyków, pustynna dolina zmieniająca kolor o zachodzie słońca, słona woda, w której po prostu nie da się utonąć – brzmi jak filmowa sceneria, bo nią właśnie jest. Zanim jednak spakujesz plecak, warto wiedzieć dokładnie, ile ta wyprawa może kosztować i co trzeba zaplanować z głową. Tu nie ma miejsca na niespodzianki – Jordania potrafi zaskoczyć zarówno urodą, jak i rachunkiem.
Spis treści
Tygodniowy budżet – punkt wyjścia
Tygodniowy wyjazd do Jordanii na własną rękę to koszt ok. 4 500–7 500 PLN od osoby. Rozpiętość jest spora, bo wszystko zależy od stylu podróżowania, pory roku i liczby odwiedzanych atrakcji – a to właśnie one potrafią pochłonąć największą część budżetu. Nocleg w hotelu trzygwiazdkowym kosztuje 180-383 PLN za dobę. Jordania nie jest więc budżetowym Bali ani drogim Dubajem – to raczej środek stawki wśród kierunków bliskowschodnich. Szczegółowe zestawienie cen w Jordanii znajdziesz na stronie https://wakacyjnapolisa.pl/poradnik/ceny-w-jordanii/ wraz z przeliczeniem na złotówki według aktualnego kursu dinara jordańskiego (1 JOD ≈ 5,10 PLN) pomaga zaplanować realny budżet jeszcze przed wylotem.
Jordan Pass – czy naprawdę się opłaca?
Petra, Wadi Rum, Morze Martwe, Jerash – to filary każdego jordańskiego itinerarium, ale każda z tych atrakcji kosztuje osobno i sumy rosną szybko. Sam jednodniowy wstęp do Petry to ok. 255-281 PLN, Jeep Tour po pustyni Wadi Rum – kolejne 128–205 PLN, plaże nad Morzem Martwym – 102-154 PLN, ruiny Jerash – ok. 51 PLN. W tydzień tylko zwiedzanie może pochłonąć ponad 800 PLN.
Rozwiązaniem jest Jordan Pass – karnet wstępu do ponad 40 atrakcji, w tym Petry i Wadi Rum. Dostępny od 70 JOD (ok. 357 PLN) za wariant z jednym dniem w Petrze, do 80 JOD (ok. 408 PLN) za trzy dni. Kluczowy bonus: karnet zwalnia z opłaty wizowej (ok. 205 PLN) przy pobycie minimum trzech nocy. Matematyka jest prosta – Jordan Pass kosztuje realnie mniej niż sam wstęp do Petry plus wiza.
Jedzenie – kiedy street-food ratuje budżet
Kuchnia jordańska to jeden z przyjemniejszych elementów tej podróży – zarówno dla podniebienia, jak i portfela. Falafel na ulicy to ok. 2,60 PLN, shawarma – ok. 7,70 PLN, a pełny obiad w lokalnej knajpce to 26-43 PLN. Danie narodowe – mansaf, czyli baranina z sosem z fermentowanego jogurtu i ryżem serwowana na cienkim pieczywie – warto zjeść przynajmniej raz, koniecznie w restauracji odwiedzanej przez miejscowych. W turystycznych centrach ceny wyglądają zupełnie inaczej: danie główne przy wejściu do Petry to już 62–112 PLN. Zasada jest prosta: im dalej od tłumu turystów, tym taniej i smaczniej.
Transport – własne auto czy komunikacja?
Jordania nie jest krajem, po którym wygodnie podróżuje się wyłącznie komunikacją publiczną. Autobusy funkcjonują – bilet na krótkim dystansie to 2,60–4,10 PLN, przejazd między miastami autobusem JETT to 26-77 PLN – jednak niektóre miejsca są praktycznie nieosiągalne bez własnego pojazdu. Wynajem kompaktowego samochodu to od ok. 113 PLN za dobę, a przy podróży we dwójkę staje się po prostu najtańszą opcją. Paliwo kosztuje 4,60-4,85 PLN za litr – zbliżone do cen krajowych. W Ammanie działają Uber i Careem – przejazd po mieście to 10–20 PLN, dłuższe trasy sięgają 51 PLN.
Wiza, formalności i bezpieczeństwo
Polacy mogą wjechać do Jordanii na podstawie wizy uzyskanej na granicy (Visa on Arrival) za ok. 205 PLN lub skorzystać z Jordan Passa, który przy pobycie minimum trzech nocy wizę wlicza w cenę. Jordania uchodzi za bezpieczny kierunek turystyczny, jednak warto śledzić komunikaty MSZ przed wylotem – kraj graniczy z regionami niestabilnymi politycznie.
Kluczowa kwestia, o której łatwo zapomnieć: w Jordanii nie obowiązuje europejska karta EKUZ. Leczenie na miejscu jest w pełni płatne – bez żadnego zwrotu. Ubezpieczenie turystyczne do Jordanii z sumą kosztów leczenia minimum 100 000 euro to nie fanaberia ostrożnych planistów, lecz absolutna podstawa. Dobrą polisę można mieć już od kilku złotych za dzień ochrony, a jej brak potrafi zamienić wspaniałą wyprawę w finansową katastrofę.
Kiedy najlepiej jechać?
Optymalny czas na wyjazd to marzec-maj oraz październik-listopad. Temperatury sięgają wtedy 20-28°C, co pozwala na komfortowe zwiedzanie Petry – a trasy prowadzą tam przez kilometry odkrytego terenu pod słońcem. Letnie miesiące przynoszą upały przekraczające 40°C, natomiast grudzień i styczeń to sezon deszczowy. Wadi Rum mokre to zupełnie inna planeta niż ta z filmów Sci-Fi, na planie których ta pustynia gościła kilkakrotnie.
Podsumowanie
Jordania jest warta każdej złotówki – pod warunkiem, że wiesz, na co idą pieniądze. Jordan Pass zamiast biletów pojedynczych, lokalny street-food zamiast restauracji przy głównych atrakcjach, wynajem auta przy więcej niż jednej lokalizacji i ubezpieczenie turystyczne – to cztery decyzje, które realnie kształtują koszt i komfort wyjazdu. Tygodniowa wyprawa to 4 500–7 500 PLN – tyle, ile kosztuje solidny all-inclusive w popularnym kurorcie. Tyle że Jordania daje coś, czego żaden all-inclusive nie zagwarantuje: widok na różowe mury Petry o wschodzie słońca i poczucie, że właśnie stanąłeś w miejscu istniejącym od ponad dwóch tysięcy lat.

Podróżnik, fotograf i autor bloga Trzy Źródła. Od ponad 10 lat przemierza świat z aparatem w ręku – odwiedził ponad 40 krajów na czterech kontynentach. Specjalizuje się w backpackingu budżetowym, slow travel i trekkingu górskim. Na blogu dzieli się praktycznymi poradami, szczerymi relacjami z podróży i autorskimi zdjęciami. Wierzy, że najpiękniejsze widoki czekają za zakrętem, którego nie planowałeś.




